Podróż dookola życia. UK Halifax
Kategorie: Wszystkie | obczyzna
RSS
wtorek, 24 sierpnia 2010
Kambodza, Siem Reap, Angkor Wat
Po upojnej nocy spedzonej na lotnisku w towarzystwie rzygajacych, czkajacych i w kazdy inny sposob czarujacych hindusow, dotarlsmy do Kambodzy. Dla wiekszosci krajow obowiazuja tu wizy. Wize mozna dostac na lotnisku, po wypelnieniu formularza, dolaczeniu zdjecia i uiszczeniu oplaty 20$. Troche smiesznie to wyglada, bo podchodzi sie do okienka, oddaje wniosek i ciezko zarobione dulary oraz paszport, nastepnie przechodzi sie do innego okienka, a w tym czasie paszporty i wnioski przechodza z reki do reki przez kolejnych chyba z dziesieciu urzednikow, kazdy z nich oglada, sprawdza i podaje nastepnemu. ostatni wrecza paszport z wiza delikwentowi i juz mozna podejsc do kolejnego pana, ktory jeszcze raz sprawdza wszystko i juz mozna legalnie znalezc sie w Kambodzy. A niby w Polsce mamy przerost biurokracji :-) Na lotnisku w Siem Reap wszystko odbywa sie bardzo oficjalnie i nie ma miejsca na scieme, ale ponoc jak sie przekracza granice ladowa, norma sa lapowki dla celnikow, ktorzy bezczelnie mowia na przyklad, ze wiza kosztuje 25, 30 $ (niepotrzebne skreslic ;-)

Kambodza to zupelnie inny od malezyjskiego swiat. Sa tuk-tuki, niezla jazda na drogach, na pewno wieksza bieda, dzieciaki pracujace od najmlodszych lat. Sa pola ryzowe i jest Angkor Wat, najwieksza atrakcja turystyczna Kambodzy, ktora i nas tu przyciagnela. A o tym co w Angkor Wat piszczy - w nastepnym odcinku :-) 













Tagi: Kambodża
13:52, karolulman
Link Komentarze (4) »
niedziela, 22 sierpnia 2010
Mt Kinabalu National Park
Tu trafia kazdy kto chce wejsc na Mt Kinabalu, ale nie tylko. Park jest wpisany na liste swiatowego dziedzictwa, ma ponad 700 km kwadratowych i oprocz dwoch drog na szczyt ma jeszcze sporo szlakow, po ktorych sobie wedrowalismy. Park jest swietny, ale stal sie miejscem dosc ekskluzywnym. Na terenie parku sa rozne miejsca noclegowe, od lozek w hostelach do prywatnych domkow z roznymi atrakcjami. Na poczatku chcielismy spac na terenie parku, ale cena 150 zl za lozko w sali wieloosobowej wydala nam sie przesadzona. Znalezlismy nocleg  w "J Residence" tuz przed wejsciem do parku. Do parku przyjezdzaja tez Malezyjczycy na wakacje albo na weekend, bo jest tu przyjemnie chlodno w porownaniu z temperaturami na nizinach. Niestety pogoda nam nie dopisala, bo praktycznie z malymi przerwami lalo:-( Ale i tak bylo warto :-) Moze nastepnym razem zdecydujemy sie na wejscie na szczyt. Tu ciekawostka, dla turystow wejscie jest podzielone na dwa dni, z noclegiem na wysokosci okolo 3000 m npm, ale raz w roku odbywaja sie tez zawody w zdobywaniu szczytu. Najlepsi robia trase na gore i z powrotem w czasie ponizej 3 godzin - przekozaki :-)   






 











Tagi: Malezja
10:46, karolulman
Link Komentarze (5) »
Rainforest Discovery Centre - Sepilok
Kolejna atrakcja Sepiloku, slabo opisana w przewodniku dlatego nie oczekiwalismy zbyt wiele. Jakze milo sie rozczarowalismy. Tak naprawde to kawal dzungli, ale zagospodarowany tak zeby jak najlepiej pokazac ja zwiedzajacym. Sa kladki biegnace wsrod koron drzew, sa wieze do obserwacji ptakow i innych zwierzat. Dzikie malpy skacza po pobliskich drzewach (jedna niezle nas wystraszyla, zrywajac sie nagle tuz za nami ;-) Oprocz tego jest ogrod botaniczny z nizliczona iloscia roznych roslin tropikalnych. Kolejna zaleta jest taka, ze jest tam znacznie mniej ludzi niz u orangutanow wiec mozna poobcowac z natura. Naprawde niezly czad :-)




 
Tagi: Malezja
10:29, karolulman
Link Dodaj komentarz »
Uncle Tan
Z Sepiloku godzina jazdy busem, lub 4X4, potem godzina lodzia motorowa w gore rzeki i juz jestesmy w Uncle Tan's Jungle Camp. Tak naprawde juz ta godzina na lodzi dostarcza niezlych wrazen. Wszak zobaczyc orangutana, makaka czy krokodyla to, przynajmniej dla nas, duze przezycie. Widzielismy jeszcze malpy waskonose, gibony, orly i duzo roznych innych ptakow. W obozie glowna atrakcja okazal sie waz, ktorego zobaczyl jeden Hiszpan na dachu swojej chaty. Na pytanie wszystkich czy waz jest jadowity, przewodnik odpowiedzial za spokojem, ze owszem, ale nie smiertelnie, sparalizuje cie, nie na zawsze, na troche :-) Potem przewodnik wzial kija, stracil weza z dachu i poscil go do dzungli :-) Spacer po dzungli z przewodnikiem tez byl ciekawym doswiadczeniem, gosc naprawde widzi i slyszy sporo. Opowiada tez ciekawe rzeczy o dzungli, ale nie tylko. Jako muzulmanin w Ramadanie (ktory wlasnie trwa) powinien poscic od switu do zmierzchu (jakies 14 godzin) Nie moze nic jesc, ani pic co przy masakrycznym upale jest jakims masakrycznym wyczynem. My wypijalismy spokojnie 3 litry plynow przez caly dzien, a on ani mililitra az do zachodu slonca. 










Tagi: Malezja
10:20, karolulman
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 sierpnia 2010
Sepilok - Orangutany, dzungla, pijawki i dzicz wszelaka

Z Kota Kinabalu przejechalismy do Sepiloku. Na dworcu autobusowym obskoczyli nas naganiacze, zanim wysiedlismy z taksowki juz niesli nasze bagaze w sobie tylko znanym kierunku. Gorzej, ze jeden plecak poszedl w jedna strone, a drugi w druga. Przez chwile stanely mi przed oczami sceny z Indii i juz myslalem, ze naszym bagazom mozemy co najwyzej pomachac na pozegnanie. Na szczescie Malezyjczycy to uczciwy narod i jak juz kupilismy bilety u jednego z przewoznikow nasze plecaki sie spotkaly w jednym luku bagazowym, dosc nieszczegolnego autobusu. Po drodze przejezdzalismy kolo najwyzszej gory Malezji Mt. Kinabalu (4095m npm). Robi wrazenie, tym berdziej ze wyrasta prosto z dzungli i absolutnie goruje nad cala okolica.

 W Sepiloku znajduje sie centrum rehabilitacji orangutanow i glownie dlatego tam pojechalismy, jak sie potem okazalo, nie tylko... Orangutany sa jednym z gatunkow zagrozonych. Do centrum trafiaja orangutany, ktore z roznych powodow nie sa w stanie zyc w dzungli. Pomaga sie im wrocic do zdrowia, a takze uczy zycia w dziczy, aby w koncu trafily do swojego naturalnego srodowiska. W porach karmienia 10:00 i 15:00 mozna ich zobaczyc calkiem sporo z calkiem bliska. My spotkalismy jednego juz przed wejsciem do osrodka. Chodzil sobie swobodnie pod dachem, dawal sie fotografowac i zaczepial turystow. Jednej babce drapnal butelke wody, najpierw zdarl z niej etykiete, potem otworzyl, wypil wode i wyrzucil. Chcial sie jeszcze dobrac do reklamowki, ale zostal powstrzymany przez straznika. Orangutanow bylo nam malo wiec wybralismy sie jeszcze na spacer po dzungli. Bylo akurat po deszczu, dzugla wygladala niesamowicie, ale przyszlo nam do glowy, ze zgubienie sie tam to by nie byly przelewki, wszystko wyglada podobnie, a roslinnosc jest tak bujna, ze przejsc sie nie da.  Dzungla nie bylaby dzungla bez pijawek. Dorote zaatakowaly dwie, jednej udalo sie szybko pozbyc, ale druga znalezlismy dopiero w drodze do hostelu (Uncle Tan's - bardzo zacny lokal, nawiasem mowiac). Pijawki niby sa niegrozne, nie przenosza chorob, ale na pewno nie naleza do przyjemnych stworzen. Nie polubilismy sie i chcemy sie trzymac od nich z dala.  



   

Tagi: Malezja
12:59, karolulman
Link Dodaj komentarz »
Spaleni sloncem - wyspy kolo Kota Kinabalu
Poplynelismy na jedna z wysp sasiadujacych z Kota Kinabalu (Mamutik). Maska, rurka i nurkowanko. Swietna sprawa tak sobie plywac i podziwiac rafe, egzotyczne ryby i rozne dziwne stwory. Niestety nie docenilismy slonca i nas troche przypalilo, siedzac caly czas w wodzie nawet tego nie poczulismy, nieciekawie zrobilo sie dopiero wieczorem, wygladalismy jak dwa raczki dopiero co wyjete z  goracej wody. Niemniej jednak wyspy sa super, bedac w Kota Kinabalu trzeba je odwiedzic. 


  





Tagi: Malezja
12:28, karolulman
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Malezja, Borneo - Kota Kinabalu

Jestesmy na Borneo w czesci polnocno-wschodniej czyli w Sabah, a konkretnie w miescie Kota Kinabalu. Po Azji latamy Air Asia- tanimi liniami, ktore obsluguja Azje poludniowa wschodnia, cos jak nasz WizzAir, nawet fotele maja podobne :-) Tu obserwacja - obsluga z RyanAir ma chyba najbrzydsze uniformy na swiecie. Za to tutejsze stewardessy... hmmm, pelen szacun :-) moglyby chodzic nawet bez mundurow.

Dzis zrobilismy rekonesans po KK. Na tutejszym rynku mozna znalezc rozne dziwne rzeczy (owoce, warzywa), wiekszosci z nich nie rozpoznaje. My skusilismy sie na ryby z grilla: Banana Fish i Udjerasid - ta byla pomaranczowa, obie byly bardzo dobre. Jutro mamy zamiar poplynac na pobliskie wyspy i troche poplywac, moze poplazowac.

Upal jest okrutny, smazymy sie, ale nie odpuszczamy.

Z umieszczaniem zdjec sa problemy wiec narazie tylko tyle. Koncze bo mnie tu jakies Niemki rozpraszaja.





 


Tagi: Malezja
15:27, karolulman
Link Komentarze (2) »
niedziela, 15 sierpnia 2010
Malezja, Kuala Lumpur - pierwsze wrazenia
Dotarlismy do Kuala Lumpur. Ogromna metropolia. Jest upalnie, nawet jak spadnie deszcz i powietrze poprawia sie moze na pol godziny, potem znowu skwar. Malezyjczycy bardzo mili, pomocni, az jestesmy w szoku. Kuala Lumpur to niesamowita mieszanka ludzi z roznych stron swiata. Chinczycy, Hindusi, Koreanczycy i sam nie wiem kto jeszcze, ale wszyscy jakos tu zyja i sie dogaduja. Miasto jest pelne kontrastow, z jednej strony drapacze chmur, limuzyny, sklepy najdrozszych marek swiata, a z drugiej, walace sie budynki, bezdomni, ludzie stojacy w kolejkach po darmowe zarcie. Organizm nie daje sie oszukac (8 godzin roznicy czasu) wiec jet lag nam dokucza. Na razie jest niezle, czeka nas jeszcze wiecej wrazen.













Tagi: Malezja
14:35, karolulman
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 sierpnia 2010
Abu Dhabi
No dobra, troche sie pospieszylem z ta Malezja ;-) Jestesmy w Abu Dhabi. Lot przyjemny, szybko zlecial, obejzelismy pare filmow i juz trzeba bylo wysiadac. Przy wysiadaniu niespodzianka, a raczej mocne uderzenie. Godzina 20:00 a na dworze 40 stopni. Masakra jakas. Czulem sie jak bym wchodzil do sauny. W Manchesterze bylo stopni 15. Nie dziwie sie, ze w Moskwie z powodu upalow ludzie padaja jak muchy. A taki przeskok moze zwalic z nog. Oni tu chyba wydaja wiecej na klime niz my na ogrzewanie. Poza tym zaczal sie ramadan, nie mozna nic pic jesc ani palic w miejscach publicznych od switu do zmierzchu. Mozna za to trafic do aresztu, podobnie jak za calowaanie sie w miejscach publicznych :-( Mam nadzieje, ze w Malezji nie bedzie takich restrykcji, ani co do jedzenia ani calowania. 




Godzina W
Za chwilę ruszamy do Manchesteru, lot do Abu Dhabi, tam kiblujemy parę godzin na lotnisku i dalej do Kuala Lumpur. Czyli jak to mówią: Do zobaczenia w Malezji.
06:46, karolulman
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 34