Podróż dookola życia. UK Halifax
Kategorie: Wszystkie | obczyzna
RSS
czwartek, 27 sierpnia 2009
Norwegia
Poniedziałek 17-08-2009

Sandefjord-Drammen

Lecimy z Liverpoolu na lotnisko Sandefjord (Torp) nazywane przez tanie linie lotniskiem Oslo, nie wiedzieć czemu, bo do Oslo jest stąd ponad 100 kilometrów. Plan był taki, żeby wypożyczyć auto i ruszyć na północ. Z powodu perturbacji z kartą kredytową nie udało nam się wypożyczyć samochodu wcześniej. Na lotnisku okazało się, że w żadnej z pięciu wypożyczalni nie ma ani jednego auta. Jedziemy autobusem do Drammen (30 km od Oslo) licząc, że następnego dnia uda nam się coś w kwestii auta załatwić. W Drammen trafiamy na pole kempingowe. Przez chwilę czujemy się jak w Polsce kiedy pani z recepcji prosto z mostu mówi, że jak nie potrzebujemy rachunku za nocleg to będzie 50 koron taniej. Skąd my to znamy :-) Drammen wita nas deszczem, dlatego decydujemy się na spanie w hytterze, bo pole wygląda raczej jak bagno i rozbiajnie się z namiotem nie jest zbyt atrakcyjną opcją.   



Wtorek 18-08-2009

Drammen-Gol-Gaupne

O 8:00 otwierają się wypożyczalnie. Ja o 8:10 już wiem, że w dwóch z trzech wypożyczalni nie mają samochodów. Dostaję namiar na trzecią, idę do niej przez pół miasta. Okazuje się, że mają dwa auta. Jednym z nich jest Honda Civic,

 którą jeszcze tego samego dnia ruszamy w kierunku północy. Dojeżdżamy na camping nad jeziorem za miejscowością Gaupne. Za sobą mamy pierwsze piękne widoki oraz pierwszą podróż promem.



Środa 19-08-2009

Gaupne-Jostedalen-Lom-Geiranger

Wstajemy wcześnie (jak zwykle w czasie tego wyjazdu ;-) i ruszamy do Jostedalsbreen nasjonalpark. Dochodzimy do czoła lodowca, który robi niesamowite wrażenie. Nie wchodzimy na lodowiec, bo nie mamy sprzętu ani czasu, poza tym to dość droga wyprawa. Może następnym razem... Jedziemy dalej górską drogą 55 w kierunku Lom przejeżdżając koło Jotunheimen nasjonalpark. Co chwila zatrzymujemy się na zdjęcia, a widoki są nieziemskie, bo i górki dookoła spore, a szczyty zaśnieżone. Z Lom jedziemy do fjordu Geiranger, jednego z najmniejszch ale też najbardziej malowniczych. Dojeżdżając do fjordu widzimy jak odpływa ostatni prom do Hellesylt. Zostajemy na noc na campingu w Geiranger. Wypożyczamy kajak i ruszamy na podbój fjordu. Na początku jest całkiem spokojnie i płyniemy dość rekreacyjnie, wiatr jednak się wzmaga, robi się fala i powrót jest już bardziej ekstremalny. Fjord Gairanger robi niesamowite wrażenie. Z poziomu morza wyrastają góry prawie jak nasze Tatry, a widok wielkiego promu pasażerskiego między tymi górami jest już zupełnie odjazdowy.




Czwartek 20-08-2009

Hellesylt-Stranda-Linge-Droga Trolli-Dombas-Oppdal-Trondheim-Levanger
 
Długi przelot. Droga Trolli robi wrażenie, jest niesamowicie kręta i malownicza. Bierzemy na stopa parę turystów, jak się okazuje Czechów, spędzają już kolejne wakacje w Norwegii i opowiadają ciekawe historie. Pokazują nam też jeden wodospad i ścianę skalną bodaj 1800m wysokości, na którą wspinaczka trwa ponoć dwa dni z noclegiem w ścianie. W dół jest szybciej, przynajmniej dla base-jumperów, chociaż po kilku wypadkach śmiertelnych skoki są zabronione. Czesi wysiadają w Dombas, a my ruszamy dalej do Trondheim, które tylko mijamy bo szkoda nam czasu na zwiedzanie miasta. Zatrzymujemy się na campingu w Lavanger (najwyższy standard jeżeli chodzi o węzeł sanitarny no i nie trzeba dodatkowo płacić za prysznic co jest ewenementem w Norwegii)



Piątek 21-08-2009

Levanger-Mo i Rana-Koło Podbiegunowe-Rognan 

Droga E6 z Oslo na północ nie jest zbyt ekscytująca jeżeli chodzi o krajobrazy. Najciekawszy z całego dnia jest przejazd przez koło podbiegunowe, chociaż ma bardziej charakter symboliczny bo widoki się nie zmieniają. Na kole czuć, że sezon turystyczny ma się ku końcowi. Ludzi jest niewielu a jesień wisi w powietrzu. Zjeżdżamy z głównej drogi i śpimy na dziko w samochodzie. Okazuje się, że Honda nadaje się do tego całkiem nieźle, po złożeniu siedzeń bagażnik jest płaski i miejsca jest wystarczająco. Całą noc pada deszcz więc spanie w namiocie i tak nie byłoby najciekawszą opcją.

Sobota 22-08-2009

Rognan-Ornes-Furoy-Polar-Mo i Rana-Trofors

Wjeżdżamy na malowniczą drogę nr 17, na jej najciekawszy odcinek między Bodo a Mo i Raną. Faktycznie droga jest widokowo bardzo atrakcyjna. Płyniemy dwoma promami, na które czekamy dosyć długo bo to już po sezonie. W trakcie czekania dajemy radę ugotować i zjeść obiad. Drugim promem przekraczamy koło podbiegunowe. Droga jest ciekawa, ale dużo wolniejsza niż E6 dlatego wróciwszy do Mo i Rany decydujemy się na przejazd E szóstką. Śpimy znowu na dziko, w lesie. Dookoła pełno jagód i grzybów. Prawdziwki, maślaki, rośnie ich tu mnóstwo, w dziesięć minut można by nazbierać cale wiadro.



Niedziela 23-08-2009   

Trofors-Levanger-Trondheim-Magalaupe

Do tej pory nie udało nam się zobaczyć żadnych zwierząt, więc decydujemy się na wizytę w Namsskogan Familiepark, coś w rodzaju zoo, gdzie w końcu widzimy renifery, jelenie, łosie, niedźwiedzie, wilki, lisy. Na wieczór zajeżdżamy na camping  w Magalaupe. Camping jest przy rzece i jest raczej zimnawo.

jhg 
Poniedziałek 24-08-2009

Magalaupe-Dombas-Hunderfossen-Lillehammer-Honefoss-Horten

W Hunderfossen zwiedzamy muzeum drogownictwa. Ludzi praktycznie nie ma wcale, a muzeum jest niezłe, szkoda tylko, że tak mało opisów jest po angielsku. Mają niezłą kolekcję maszyn drogowych, w tym pługów śnieżnych. Pokazana jest historia budowania dróg i tuneli w super trudnych warunkach. Na potrzeby muzeum wykuto 240m tunelu, w którym pokazano całą historię budowania norweskich tuneli.
Z Lillehamer GPS pokazuje najszybszą drogę przez Oslo, my wybieramy boczną drogę, która jest dużo ciekawsza, ale bardziej kręta i wyboista i daje nam się we znaki więc jak tylko jest możliwość to wracamy na główną trasę. Śpimy na campingu nad Oslofjorden, którego właścicielka spędza zimy na Florydzie, a jedną z chat okupują chłopaki z Gniezna.

Wtorek 25-08-2009

Horten-Sandefjord

Rano szybkie pakowanko, przejazd na lotnisko, zdajemy samochód i samolotem wracamy do Liverpoolu a stąd naszą wysłużoną Meganką do Halifaxu.
















  
Tagi: Norwegia
13:34, karolulman
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
VWNW - zlot Volkswagena w Tatton Park
Wczoraj o 13:00 zorientowałem się, że jest taki zlot. O 13:10 byliśmy już w drodze. Spora impreza, dużo ciekawych aut. Pogoda się wyjątkowo udała. Słoneczko, ciepło, ale nie za gorąco. Idealnie na tego typu imprezę.



















  
13:06, karolulman
Link Komentarze (8) »