Podróż dookola życia. UK Halifax
Kategorie: Wszystkie | obczyzna
RSS
czwartek, 29 czerwca 2006
Tucuman

Pare dni w Tucumanie. Probuje wybierac zdjecia, montowac jakies filmiki. Kurcze ile sie juz tego nazbieralo. Ciekawe czy ktokolwiek bedzie w stanie to wszystko obejzec, bo zaczynam miec watpliwosci. Z Indii wybralem kolo 300 zdjec, tyle samo z Chin :-) Dzis zmontowalem film z wodospadow i stary z Kalkuty. Mam nadzieje, ze zdaze ze wszystkim przed powrotem do Europy.

O Tucumanie i okolicy mowi sie, ze to ogrody Argentyny. Warzywa i owoce wyraznie tansze niz na poludniu. A na drzewach w miescie rosna pomarancze :-)  

Wsrod gazet w hostelu znalezlismy Polityke z maja 2006. To najswiezszy kawalek slowa drukowanego w naszych rekach od pol roku. Mala rzecz a cieszy. No i jeszcze fakt, ze "nasi tu byli".

Tagi: Argentyna
02:20, karolulman
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 czerwca 2006
Wodospady Iguazu

Oczywiscie sa imponujace, chociaz to malo powiedziane. Powalaja na kolana. Czysta moc natury.Ogladalismy je z kazdej mozliwej strony. Spedzilismy tam caly dzien. Oprocz wodospadow jest tam pelno roznego zwierza i taka ilosc i roznorodnosc motyli jakiej my jeszcze nigdy i nigdzie...

Tagi: Argentyna
22:53, karolulman
Link Komentarze (8) »
sobota, 24 czerwca 2006
Puerto Iguazu

Dziś Puerto Iguazu. Miejsce spotkania granic: argentyńskiej, brazylijskiej i paragwajskiej. Najberdziej znane z wodospadów, które zobaczymy w niedzielę. Mieszkamy w Hostel Inn - megawielki hostel, normalnie przemysł turystyczny. Miejsce niezbyt klimatyczne, ale można się czegoś dowiedzieć od innych turystów.

Jest przerażliwie gorąco jak na zimę i jak dla nas, którzy ostatnie takie upały mieliśmy chyba w lutym w Indiach. Może jutro skorzystamy z hostelowego basenu :-)

Odległości w Argentynie są zabójcze (20 godzin w autobusie to norma), ale za to autobusy są super. Naprawdę najlepsze jakie do tej pory widzieliśmy i mieliśmy okazję jeździć. Na długich trasach są w zasadzie dwie klasy: cama i semi-cama. Jest jeszcze pierwsza, ale jeszcze nie spotkałem nikogo kto by ją widział. Semi-cama już jest niezła. Fotel wygodny, miejsca na nogi duużo. W camie jest jeszcze lepiej, coś jak w klasie busines w samolocie. Do tego posiłek albo i dwa, kawka, herbatka, czasami szampan, wino, whiskey. Po prostu szok.   

Tagi: Argentyna
01:09, karolulman
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 czerwca 2006

Hugo

Pracuje jako przewodnik  i czasami kierowca, ale dopiero od roku. Wczesniej byl taksowkarzem, ale odkad zostal napadniety i przystawiono mu pistolet do glowy stwierdzil, ze jest to zbyt niebezpieczne. Urodzil sie mieszka w Puerto Madryn gdzie turystyka kwitnie, wiec zrobil kursy, szkolenia i zostal przewodnikiem. Jest w tym naprawde niezly, potrafi opowiedziec duzo, ale nie zanudza. Angielski tez ma na dobrym poziomie. Momentami kiedy opowiadal o burzliwej historii Argentyny, o dyktaturach, nieudolnosci wladzy, korupcji, biedzie wiele rzeczy wydawalo mi sie niepokojaco znajomych. Mowi, ze na razie chwilowo jest ok, ale ostatni kryzys byl nie tak dawno bo pare lat temu. Kilkadziesiat osob zginelo  wtedy w rozruchach po tym jak ludzie zaczeli masowo wycofywac pieniadze z bankow i wprowadzono limit wyplat gotowki. Pytam co sie stalo z czlowiekiem, ktory byl wtedy prezydentem. Chce kandydowac w nastepnych wyborach...

Do tego wszystkiego jakies dziwne historie z CIA. Pomyslec, ze kiedys byl to jeden z najbogatszych krajow na swiecie. Oj dzialo sie tu dzialo.

Zasilek dla bezrobotnego wynosi tu 150 zl miesiecznie, wynajecie pokoju 350 zl miesiecznie...

W Patagonii benzyna po 1-1.2 zl :-)

Znowu jestesmy w Buenos Aires.

Dzis ruszamy do Puerto Iguazu zobaczyc wodospady.

Tagi: Argentyna
18:05, karolulman
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 czerwca 2006
Patagonia

jest suuper. Po prostu. Wieloryby tez i sa naprawde ogroomne.

Nie jest tak zimno jak sie obawialismy. Warto bylo zjechac taki kawal, zeby to wszystko zobaczyc.  

Tagi: Argentyna
02:04, karolulman
Link Komentarze (7) »
sobota, 17 czerwca 2006
Puerto Madryn

Argentyńczycy muszą bardzo lubić stanie w kolejkach. Kolejki są wszędzie, na poczcie, w pasmanterii, w sklepach RTV, w piekarniach. System jest najczęściej taki, że przy wejściu trzeba pobrać numerek (są specjalne dystrybutory do tego celu) odczekać swoje (zwykle dłuugo) po czym kiedy zostanie się wywołanym można podejść do sprzedawcy, który nas obsłuży. Jeżeli coś, nie daj  boże, kupimy czeka nas jeszcze kolejka do kasy (bo sprzedawca to nie kasjer), a potem jeszcze kolejka po odbiór towaru. Może jest to sposób na walkę z nudą, a może z bezrobociem, jeszcze tego nie rozgryzłem, ale już się swoje w kolejkach nastaliśmy ;-)

   Dziś zjeżdżamy na południe do Puerto Madryn z nadzieją na zobaczenie wielorybów i innych stworów morskich.

Tagi: Argentyna
18:40, karolulman
Link Komentarze (2) »
piątek, 16 czerwca 2006
Back to Buenos

Jesteśmy znowu w Buenos. Człowiek spędził tu parę dni a już się wracało jak do domu. Wiadomo dokąd iść, w hostelu już czeka na nas miejsce.

Mieliśmy płynąć zwykłym promem (za taki zapłaciliśmy), który plynie 3 godziny więc się zdziwiliśmy, że już po godzinie przybijaliśmy do nabrzeża w Buenos. Czyli jednak płynęliśmy szybkim promem. Chyba i tak pływa tylko jeden, który i tak nie był pełny. Tyle, że jedni płacą za szybkie połączenie i maja takie, a inni płacą za połączenie normalne, a mają szybkie nawet o tym nie wiedząc.

Pod wieloma względami Argentyna przypomina Polskę. Też nie było tu łatwo więc ludzie nauczyli się tu kombinować (zupełnie jak u nas) i ten nawyk im zastał (nam też - często - niestety). Niby tak odległy kraj, a tak czasami bliski.

Dziś byliśmy w dzielnicy portowej - La Boca. Turystów przyciągają głównie budynki z fasadami z blachy falistej, pomalowanej na żywe kolory. Faktycznie jest malowniczo i jakoś weselej, chociaż domki są raczej skromne i liche.

Miasto z każdym dniem bardziej mi się podoba. Dużo się dzieje i ludzie jacyś weseli :-)    

Tagi: Argentyna
04:21, karolulman
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 czerwca 2006

Dzis wracamy do Buenos. W Montevideo to byl czysty relaks. Zadnego zrywania sie o swicie, zadnych 15 godzinnych jazd autobusem. To juz mamy za soba i to dopiero na nas czeka :-)

Poki co idziemy jeszcze nad morze. O 14 mamy autobus do Colonii a dalej promem.

15:50, karolulman
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 czerwca 2006
Urugwaj, Montevideo

Podroz promem przespalismy w calosci. Gdyby nie pani z obslugi, ktora nas obudzila pewnie wrocilibysmy tym samym promem.

Jak do tej pory to chyba hotel o najwyzszym standardzie. Hotel Continental, cztery gwiazdki, chociaz jedna z drzwi wejsciowych odpadla. Jest to tez najwyzszy hotel, mieszkamy na 9 pietrze. Widac, ze blask tego przybytku troche juz przygas, ale dla nas to i tak luksusy, a wszystko za 20 zl za noc...

Wczoraj zdazylismy sie tylko przespacerowac na glowny plac. Miasto kiedys musialo byc naprawde piekne, jeszcze duzo z tego piekna zostalo. Dalsza eksploracja dzis.  

Tagi: Urugwaj
15:29, karolulman
Link Komentarze (7) »
niedziela, 11 czerwca 2006
BA

Jutro płyniemy do Urugwaju, na parę dni, później wracamy do Buenos Aires.

W związku z mistrzostwami jest tu niezła wariacja. Koszulki, flagi, kapelusze w barwach narodowych. Dziś w czasie meczu miasto opustoszało, wszyscy siedzieli przed telewizorami i dopingowali swoich. No dobra, byli ludzie na ulicy, ale przed sklepem z telewizorami i nie zgadniecie co oglądali :-) a jako, że naród to żywiołowy impreza była na całego, a jak padała bramka to już był po prostu szał. I wszędzie słychać: Argentina, Argentina, Argentina, nawet dzieciaki biegają po ulicach z flagami na policzkach i krzyczą. A figurki Maradony stoją w sklepach obok papieża i Sigmunta Freuda.    

Miasto klimatem bardzo europejskie. Jest trochę wieżowców, trochę starych budynków, tzn. stosunkowo starych. Mieszkamy w hostelu zrobionym w kamienicy. Miejsce ma swój urok: wysokie pomieszczenia, drewniane stropy. Przejeżdżające autobusy nie tylko słychać ale i czuć. Jest dość głośno, ale za to w samym centrum. Towarzystwo głównie imprezowe, a imprezy są tu codziennie do rana więc jak jedni wstają drudzy się kładą. Taka kolej rzeczy.

Dziś widzieliśmy pierwsze tango tańczone na ulicy :-)

Metro nie tak czyste i zadbane jak w Santiago ale obleci. Fajny to wynalazek. Dużo łatwiejszy w obsłudze niż autobusy (zwłaszcza w Indiach) i mniej wrażliwe na barierę językową. I każde metro żyje własnym życiem i ma zupełnie inny klimat.

Hasta luego.  

03:59, karolulman
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2