Podróż dookola życia. UK Halifax
Kategorie: Wszystkie | obczyzna
RSS
środa, 31 maja 2006
Aaaaaaaa.....

...czyli jak wyskoczylem ze sprawnego samolotu na 12000 stop... Dawno sie tak nie balem, moze nawet nigdy. Niby wszystko sprawdzone, pewne, ale... Jak sie spada z taka predkoscia, ze nie mozna zlapac oddechu i ma swiadomosc, ze wszystko teraz zalezy od kawalka materialu na plecach to aaaaaaaaaa..... Jak juz sie spadochron otworzyl to bylo lepiej, chociaz gwaltowne przyspieszanie w kierunku ziemi podczas manewrow znowu dawalo pozywke wyobrazni. Naprawde bezpiecznie poczulem sie dopiero na kochanej matuszce ziemi.

Gruba to byla rzecz. 

Mam sie dobrze.

Bylo warto.

aaaaaaaaaaaa...........

  

poniedziałek, 29 maja 2006
Wyspa polnocna

Jestesmy juz na wyspie polnocnej. Jest znacznie wiecej ludzi. Chociaz w calej Nowej Zelandii mieszka cos kolo 4 mln wiec nie jest dramatycznie. Mamy teraz inne auto: Mazda familia. Nie wiem czemu ale japonczyki wydaja sie autami bez charakteru, nudnymi po prostu.

Wczoraj doplynelismy do Wellington - stolicy NZ. Miasto jest komunikacyjnym koszmarem. Maja siec tramwajowa, wiec poczulem sie prawie jak w Gdyni, tylko tabor tu maja starszy, Jakies wiekowe Volvo podobne do ruskich trajtkow, ktore juz malo kto pamieta.

Pogoda w kratke, troche slonca troche deszczu, a w gorach snieg. 

Ponoc w Nowej Zelandii jest kolo 15000 trzesien ziemi rocznie (w Japonii 50000) z tego kolo 150 odczuwalnych przez czlowieka. Mysmy jeszcze zadnego nie poczuli i niech tak zostanie. Ale lodowka w hostelu jest przytwierdzona do sciany dosc solidnie...       

11:50, karolulman
Link Komentarze (8) »
piątek, 26 maja 2006

Caly dzien pada. Temp: 12 stopni

Wracajac z fiordow w Milford Sound stwierdzilismy, ze warto by zatankowac, bo paliwo sie konczy. Prosta z pozoru czynnosc okazala sie jedank nie tak prosta jak bysmy chcieli. Nowa Zelandia nie jest zbyt zaludnionym  krajem, drog nie ma tu za wiele, stacji tez nie, a jak juz sa to sa zamykane dosc wczesnie (jak dla nas za wczesnie, ale to nie Polska, gdzie za 3,50 na godzine obsluga siedzi 24/7 i jeszcze stacji pilnuje). Paliwo mozna kupic tez po zamknieciu, ale trzeba miec nowozelandzka karte kredytowa (a takiej jak mozna sie domyslic nie mamy). Na jednej stacji odpuscilismy, liczac, ze moze dojedziemy. Kiedy dojechalismy do nastepnej, bylo wiecej niz prawdopodobne, ze albo zatankujemy, albo zostajemy na pustkowiu do rana. Postanowilem sprobowac szczescia i zatrzymac jakies auto. Pierwsze (i jedyne) jakie przejezdzalo, stanelo tuz obok nas. Wyklarowalem gosciowi w czym rzecz, ten bez zajakniecia wyciagnal swoja karte, zaplacil za nasze paliwo (zeby nie bylo - oddalem mu w gotowce). Wszystko w przyjaznej, wrecz radosnej atmosferze. Lubie ten kraj i tych ludzi :-)   

Dzis widzielismy dwa lodowce : Fox i Franz Josef 

09:25, karolulman
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 maja 2006
NZ

    Wypozyczylismy pojazd miedzygalaktyczny i objezdzamy wyspy. Nie wiem czemu w Europie nie lubia automatow, dziecko by tym moglo jezdzic. Okolica jest niesamowita, a przy tym odlegosci nie sa tak zabojcze jak w Australii. Dzis udalo nam sie zobaczyc Mt. Cook, a nie zanosilo sie na to bo od rana byly niezle chmury. Gorka niezla, najwyzsza w Australazji. Snieg na razie tylko w gorach, chociaz kolo Mt Cook byl na wyciagniecie reki.

    Teraz jestesmy w Queenstown - outdoorowej stolicy wszechswiata. Wiecej tu sprzedawcow adrenaliny niz spozywczakow.

    Tutejszy styl to Subaru, moze byc Impreza :-) czesto kombi, na dachu bagaznik na  (do wyboru): kajak, snowboard, narty, deske surfingowa. W bagazniku spadochron, paralotnia ew.  lotnia. Do tego ulanska fantazja, postawa NO WORRIES i mamy obraz tubylca :-) 

11:41, karolulman
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 maja 2006
Christchurch, New Zealand

No i jestesmy :-) Jest chlodnawo. Przez ciagle zmiany czasu zyjemy jakims innym rytmem niz by sie chcialo. Dzis po snadaniu musielismy sie jeszcze zdrzemnac 2 godzinki bo inaczej bylibysmy nie do zycia. Teraz mamy do europy srodkowo-wschodniej 10 godzin roznicy (do przodu). Czyli polskie teraz bylo u nas 10 godzin temu. 

Christchurch nie jest za duze. Centrum mozna obejsc w pol godziny. Zreszta tu nikt nie przyjezdza zeby siedziec w miastach. Skoki na bungee, zorb, surfing, snowboard, nurkowanie, skydiving. Jest tego od groma. Czesc sezonowo, czesc calorocznie. Sie zobaczy na co sie zalapiemy.

Poki co idziemy odpalic piecyk w pokoju :-)     

07:20, karolulman
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 maja 2006
Sydney

Przeziębienie nie daje nam działać z należytym impetem. Dziś przeszliśmy przez chińską dzielnicę. No naprawdę prawdziwe Chiny. Chińczycy tak jak Polacy są chyba rozsiani po całym świecie, a że jest ich "troszkę" więcej to i bardziej ich widać, a żyjąc w swojej społeczności czują się pewnie bardziej jak w domu.

Chińczyków widać dużo, za to Aborygenów prawie wcale.

Dziwna z nimi sprawa. Ciężko zrozumieć ich sytuację. Nie mieli łatwo, dalej nie mają, chociaż niby rząd się stara, ale słabo to wszystko wychodzi. Jak przez 200 lat odkąd się tu pojawili Anglicy nie było dobrze, to teraz też się nagle nie stanie. Inna kultura, inna mentalność w zasadzie wszystko. Nie wystarczy dać im kasy bo to sprawy nie załatwia. Nie odnajdują się w zachodnim świecie tak samo jak my nie poradzilibyśmy sobie w buszu dostając do ręki tylko bumerang (ktore mozna kupic w każdym sklepie z pamiątkami, a każdy 100% genuine ;-).       

Tagi: Australia
13:36, karolulman
Link Komentarze (1) »
sobota, 13 maja 2006
Widok z balkonu

W ciągu dnia.

Oraz porą wieczorową.

Uważny obserwator dostrzeże wzmiankowaną Sydney Tower. A nasz hostel nie bez kozery nazywa się Alfred Park... Jesień może słabo widoczna, ale zapewniam, że jest.  

Tagi: Australia
16:47, karolulman
Link Komentarze (1) »
Sydney Pollak

Mamy filmik z Japonii, ale tak zeby dalo sie go ogladac to zajmuje 7,5 MB wiec nie wysylam do wszystkich. Jak ktos jest zainteresowany to niech da znac a podesle.

W Sydney pogoda jesienna. Zlota, austalijska jesien :-) Jak nie ma slonca jest dosyc chlodnawo. Niesamowita jest przejzystosc powietrza, przez to tez widocznosc. Niby mala rzecz a cieszy, bo w Japonii czy w Chinach czesto widocznosc byla bardzo slaba.

Mamy juz pare informacji na temat Nowej Zelandii i Ameryki Poludniowej z pierwszej reki i to zupelnie swiezych. Jak sie okazuje sporo osob podrozuje po swiecie i sporo sie mozna od nich dowiedziec.

A w supermarkecie Coles pracuje jedna Katarzyna.   

Tagi: Australia
08:08, karolulman
Link Komentarze (12) »
wtorek, 09 maja 2006
Sydney
No i jestesmy w Sydney. Fajny hostel, mamy pokoj w cenie dormitorium. Za oknem widac Sydney Tower i drapacze w centrum.  Pogoda podobna jak w Perth, ale ponoc woda cieplejsza. Zobaczymy. Poniewaz przesuwalismy date lotu trzeba bylo zaplacic 50 A$ "oplaty serwisowej", a mialo byc za darmo wiec sie lekko wkurzylismy. Trzeba czytac przede wszystkim to co malym druczkiem. Ale i tak szafa gra.
Tagi: Australia
11:29, karolulman
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 08 maja 2006
Bodyboard

To niezla zabawa, a jak to pierwszy raz zobaczylem to myslalem, ze to jakas deska dla dzieci. Nie wymaga tyle umiejetnosci co surfing, a mozna sie niezle wyszalec. Fale sa na tyle duze, ze moga niezle sponiewierac. Tylko woda moglaby byc cieplejsza, chociaz nie ma co narzekac, bo jak na baltyckie  warunki to i tak jest ukrop. Tu juz w zasadzie po sezonie, nikt sie nie kapie, plazuja nieliczni, za zimno :-)

A co wyscie porabiali w dlugi weekend? Jakies przygody, historie, zdjecia? Pochwalcie sie. Zdjecia mile widziane na maila.  

Tagi: Australia
05:32, karolulman
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2