Podróż dookola życia. UK Halifax
Kategorie: Wszystkie | obczyzna
RSS
poniedziałek, 23 kwietnia 2007
Brighouse - Elland i telefon do radia
Po weekendzie była sobie praca, czyli cztery dni z życiorysu, a wczoraj spacer nad kanałem z BulKostkami. BulKostki mają już niebywałą kolekcję rzeczy znalezionych na angielskim bruku, włączając w to całkiem pokaźną kolekcję ciężkich, angielskich monet, również jednofuntowych. Przez dwa tygodnie pobytu znaleźli już tyle kasy, że mogliby chyba z tego uczynić główne źródło dochodu, a do pracy chodzić dla zabicia czasu, w ramach walki z nudą. Teraz pytanie, co można znaleźć w trakcie spaceru mało uczęszczaną ścieżką nad kanałem, gdzieś między Brighouse a Elland, w niedzielne popołudnie?

Odpowiedź:

 

Sztuki tej dokonała Dorota, a majonezik jeszcze zaplombowany.

Spacer niby nie za długi, ale w nogach go czułem. Okolica całkiem ciekawa, ale straszny syf, jak chyba w całej anglii, tam gdzie nie docierają szwadrony służb oczyszczania w śmieciach można czasami brodzić po kostki, a anglik jest tak nauczony, że nawet jak coś wyrzuci to ktoś przyjdzie i posprząta. Bałaganiarze po prostu, no ale do tego człowiek już się zdążył przyzwyczaić.







A dziś, słuchamy sobie trójki, dzwoni słuchacz, głos jakiś znajomy... zaraz zaraz...  przecież to...

Dziękujemy za telefon panie Jarosławie.

B&K pozdrawiam przy tej okazji, tatę o zasięgu międzynarodowym, również :-)






16:51, karolulman
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 16 kwietnia 2007
Co za pogoda, co za weekend
Wybraliśmy się na stare śmieci, czyli do Gloucestershire. Pogoda jak do tej pory najlepsza w tym roku. Upał po prostu. Przeszliśmy się po Cheltenham, stwierdziliśmy jednogłośnie, że to zacne miasto jest, bez porównania do przemysłowej okolicy Halifaxu. Ludzie też jacyś inni, zadbani, z zębami... Miła to była odmiana. Dobrze też było zobaczyć, że większość znajomych opuściła hotelowy przybytek i nadpobudliwego szefa. Ogólnie było wesoło, atmosfera jak byśmy się widzieli ostatnio tydzień temu, choć minęło już chyba ponad pół roku.
Swoją drogą interwały w kontaktach ze znajomymi, z czasem robią się coraz dłuższe, ale nie wpływa to, co ciekawe, na jakość znajomości. Bardzo mnie to cieszy.
Zostaliśmy zasypani ilością informacji, na temat wydarzeń z ostatniego okresu, ja zacząłem się gubić w tym kto z kim, czyim jest znajomym, bratem, kuzynem. Było bardzo pozytywnie. Duża dawka pozytywnej energii.







Szczyt bezczelności: Zagłosować na PIS i wyjechać z kraju
11:19, karolulman
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 kwietnia 2007
No właśnie
Przyjechali BulKostki do tego kraju wyspiarskiego, a konkretnie do nas (przynajmniej na początek) w poszukiwaniu tego, czego można tu szukać. Mam nadzieję, że znajdą. (Życzę Wam tego,szczerze) Po mału się aklimatyzują i poznają polsko, angielsko, pakistańskie klimaty.

A my z Dorotą i Adamem wybraliśmy się w niedzielę do Peak District National Park. Wybór był dość przypadkowy i spontaniczny, ale całkiem udany. Pogoda dopisała, tzn. było słonecznie, dość ciepło, ale strasznie wiało, okrutnie wręcz. Wiatr nie przeszkodził nam odbyć całkiem konkretnego spaceru, po całkiem konkretnych górkach i strumieniach. Przy wejściu do parku tutejsza klasyka, w promieniu 500 m. od samochodów pełno ludzi, pikniki, grille, panowie w garniturach, panie na szpilkach i tym podobne hece. Im dalej tym spokojniej i przyjemniej.






20:51, karolulman
Link Komentarze (2) »
niedziela, 08 kwietnia 2007
Wesołych Świąt
dla wszystkich, którzy jakimś cudem tu zaglądają :-) Szczęścia dużo Wam życzę i wszystkiego naj naj.


19:17, karolulman
Link Komentarze (2) »
środa, 04 kwietnia 2007
Mamy gości :-)
19:31, karolulman
Link Komentarze (2) »