Podróż dookola życia. UK Halifax
Kategorie: Wszystkie | obczyzna
RSS
piątek, 31 grudnia 2004
Wigilia Nowego Roku

Szczęśliwego Nowego Roku i "niech nagorszy dzień w 2005 będzie lepszy od najlepszego w 2004" no i szampanskoj zabawy (komu będzie ona dana).

No i się 3majcie ludzie z 3miasta i nie tylko... 

18:05, karolulman , obczyzna
Link Komentarze (4) »
wtorek, 28 grudnia 2004
sale, sale, sale

Ludzi ogarnął szał. Niektórzy przyszli o 1 w nocy, żeby stanąć jak najbliżej wejścia. Otwarcie 5:00 (rano!) i wojna. Każdy bierze tyle ile da radę unieść, albo nawet więcej, bez odlądania, bez przymierzania. Sztuka jest sztuka. I wychodzą z siatami, po 3,4 w każdej ręce... Na zastanowienie i zwroty przyjdzie czas później, wszak jest na to ustawowe 30 dni...

Na szczęście to znam tylko z opowiadań ziomka, który humanitarnie wstał o wpółdoczwartej, ale i tak sporo udało mu się wyhaczyć i zdążyć do pracy na 10. Tak było wczoraj w mieście.

Dziś już trochę tłum zelżał, ale jak dla mnie i tak za dużo wiary. aa no i dziś już przymierzalnie czynne :-)

Do zakupów to jednak trzeba mieć zdrowie, a że ja ostatnio trochę podupadłem to mnie wypad do miasta nadwyrężył nieco.

Pewne jest jedno: u nas to już by było kilkudziesięciu rannych, a tu nawet pchają się z elegancją i po dżentelmeńsku. Ba tu żeby wsiąść do autobusu ludzie się w kolejkę społeczną ustawiają (nikt się nie przepycha łokciami, głową, czym popadnie- naprawdę).Jak bym nie zobaczył to bym nie uwierzył, ale niestety, stety takie są fakty.

Za to słońcem się dziś pozytywnie naładowałem, bo to nigdy nie wiadomo kiedy znowu się pojawi, trzeba więc korzystać kiedy tylko jest okazja. Czasami warto też przystanąć...

19:12, karolulman , obczyzna
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 27 grudnia 2004
...i po świętach

chociaż dziś tu jeszcze mają jakiś bank holidej i normalni ludzie do pracy nie szli, dzięki czemu/przez co, ja miałem pracy opór.

A święta były przełomowe pod wieloma względami: pierwszy raz na obcej ziemi, bez najbliższych, w większości w pracy, nieobżarte (to akurat dobrze). No i jeszcze przeziębienie, żeby nie było za łatwo. Ale wigilia była niezgorsza zawżywszy na okoliczności. Teraz, jak to mówią, aby do wiosny.

20:20, karolulman , obczyzna
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 grudnia 2004
Święta, święta...

Życzę wszystkim wszystkiego naj... z nadzieją, że Nowy będzie lepszy, bo jak będzie niegorszy to trochę jednak za mało.

3mcie się ziomkinie i ziomkowie.

Tak, zdecydowanie musi być lepszy.

 

ps: jak by mi kto powiedział rok temu gdzie będę za rok to bym chyba wyśmiał, a jednak tu jestem.

21:03, karolulman , obczyzna
Link Komentarze (3) »
czwartek, 23 grudnia 2004
Brighouse i Leeds - miasta już trochę oswojone.

Siódma rano, ciemno wszędzie, głucho wszędzie, a ja wyruszam. Wskakuję na M5 potem M6, M62 i po trzech godzinach jestem przed Tesco w Brighouse. Mój kontakt w mieście zostaje wyrwany ze snu, ale zjawia się wyjątkowo szybko. Jeszcze tylko uśpić czujność ochrony marketu i gubiąc ogon zawijamy się do domu. A dom skromny, ale przytulny. Tylko kominek wielkością przypomina zamek w Malborku, poprzedni lokatorzy mieli w nim szafę... Po spożyciu przemysłowej ilości tostów następuje wymiana emigracyjnych doświadczeń. Koło południa w saloonie zjawia się ONA. Jest tu dłużej, wie więcej, jej rady i doświadczenia mogą pomóc przetrwać kiedy zrobi się naprawdę gorąco. Następuje tradycyjna wymiana zdjęć, adresów, mikrofilmów. Sąsiadka bojąc się podsłuchu puszcza telewizor na cały regulator, a my korzystamy, bo możemy rozmawiać o wszystkim nie bojąc się zdemaskowania. Czas płynie nieubłaganie, jeszcze tylko szybki posiłek i czas się rozstać bo to nie ostatnie spotkanie tego dnia. Czułe pożegnanie, ostatni uścisk dłoni, trzask drzwi frontowych i już jestem znowu na M62. Spóźnienie może kosztować łącznika bardzo wiele. Na szczęście jestem w Leeds na czas. Jeszcze tylko honorowa runda po mieście w poszukiwaniu miejsca parkingowego. Moj kontakt musiał kluczyć po mieście, żeby upewnić się, że teren jest czysty, ale odnajdujemy się bez problemu. Zostaję oprowadzony po mieście. Dodam, że wszystko dzieje się pod osłoną nocy, na ryzyko uajwnienia się w ciągu dnia nie możemy sobie pozwolić. Poznaję kolejne punkty kontaktowe, gdzie w razie niemca można zostawić wiadmość lub, w ostateczności spotkać się  kontaktem, zachowując, rzecz jasna najdalej posuniętą ostrożność. Czas znów nie jest dla nas łaskawy, więc po wypiciu energetyzującej kawy zostaję poinstruowany co do dalsze drogi i znów pożegnanie, łzy wzruszenia, załamane głosy, ale cóż, czekają nowe zadania, Anglia nie da sobie rady bez naszej pomocy, trzeba więc się rozstać i ciągnąć ta ich kulawą gosodarkę do przodu. Zeby uniknąć ryzyka zasadzki do domu wracam wschodnią flanką trasą M1 na Londyn. Okazuje się jednak, że na jsdnym z rond tutejsze sposoby dezinformacji biorą górę nad moim wyczuciem kierunku przez co mój powrót do domu opóźnia się o 2 kwadranse. 

    Wyjazd jednak należał do bardzo udanych za co wszystkim osobom dramatu dziękuję, licząc na kolejne, owocne spotkania. Zostałem naładowany dużą dawką pozytywnej energii, z której będę korzystał w czasie 'świąt'.

ps: Dane personalne do wiadomości redakcji. 

17:39, karolulman , obczyzna
Link Komentarze (3) »
niedziela, 19 grudnia 2004
Tesco rulez wszędzie
Pewnych nawyków nie zmieniłem. Dla przykładu nadal promuję pewne marki, niekoniecznie uznawane za renomowane, ale koniecznie z dolnej półki cenowej. A Tesco się w ten schemat wpasowuje wyśmienicie, bo ani to excluziv ani za drogo nie jest. Ponoć Asda jest jeszcze tańsza, ale nie wiem bo nie miałem sposobności... A z Tesco to już czuję więź niemal sentymentalną. A cola taka to dla przykładu to 19 pensów, a 2 litry...

(i bez cukru)

(i wegetariańska)

W testach nie ustaję. Póki co na zdrowiu nie podupadłem. Mam nadzieję, że ten stan nie ulegnie zmianie. Produktów do zabadania jest dużo, więc 3majcie kciuki. W szafce czeka pudding ryżowy i mieszanka owocowa podobnej wartości. Chyba nawet zaraz udam się na dół, na konsumpcję.

Internet jest wielki. Truizm, ale tak właśnie jest. To chyba największy wynalazek od czasów telefonu. Gdyby nie to, skąd bym wiedział kto był na koncercie Northrone dziś wieczorem, albo, że pies Słomy jest wegetarianinem? No skąd? Ano znikąd i dlatego szanuję internet. Albo skąd Wy byście wiedzieli, że ja wiem, no nie wiedzielibyście. A teraz już wiecie. Szacunek.

23:30, karolulman , obczyzna
Link Komentarze (8) »
sobota, 18 grudnia 2004
Dwie zmiany

Dziś miałem pracować na jedną, ale w końcu pracowałem na dwie. Zły bym był gdyby nie to, że tajm is many. A było co robić, oj było...  na samym dinerze ponad setka posiłków. Ale luz, to dobry trening przed właściwym łikendem. 

Dziś nawiązałem werbalny kontakt z Leeds. Nie tak dawno z Halifaxem. Jestem dobrej myśli. Czekam tylko, aż ze znajomymi z Lechistanu będę sie spotykał gdzieś na wyspie. I po mału ten scenariusz się sprawdza, nie wiedzieć czemu? Do zobaczenia niezadługo ziomki i ziomalki ;-) Może jest to czyjś chitry plan na walkę z bezrobociem?

01:52, karolulman , obczyzna
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 grudnia 2004
J23 znowu nadaje

Jakoś ostatnio nie było sposobności, żeby coś napisać bo to albo praca, albo inne pierdoły. No ale dziś, wykorzystując przerwę w pracy, można nadrobić zaległości. Chociaż w zasadzie w kwestiach zasadniczych niewiele się zmieniło, tylko do powrotu na ojczyzny łono coraz bliżej, co napawa mnie nieurywaną radością. Póki co tańczący z garnkami ma sporo pracy, bo święta idą, a tu, dziwnym zwyczajem dużo ludzi świętuje przed świętami na christmas parties. Od dawna wiedziałem, że ktoś musi pracować, żeby bawić mógł się ktoś, tylko, że od niedawna to ja jestem tym pierwszym :-( czyli kiedy wszyscy mają wolne ja mam najwięcej roboty, a kiedy wszyscy pracują ja (bardzo czasami) mam trochę wolnego. Ale na obczyźnie to może i lepiej, bo człowiek nie ma czasu na nostalgię tylko zatraca się w pracy ;-). Jak to mówią: święta, święta i po świętach. No to ja czekam, aż już będzie po.

Orajt, a ze spra organizacyjnych to wpisujcież się riebiata w komentarzach. Mam co prawda statystykę wizyt na stronie, ale to nie to samo jak ktoś mi coś napisze (można pisać wszystko i szczerze - nawyżej usunę ;-)).

17:22, karolulman , obczyzna
Link Komentarze (4) »
niedziela, 12 grudnia 2004
koniec tygodnia

kiedyś lubiłem łikendy, a teraz. Teraz jak jest dużo pracy to znaczy, że jest łikend. Na nic nie ma czasu, a jak już jest czas to sił brak. Takie to życie dziwne, ale jak to mówią: człowiek do wszystkiego się może przyzwyczaić. No to się przyzwyczajam. Co nie zmienia faktu, że trochę mnie zmęczyły ostatnie 3 dni. Ale spoko, Misiu Jackson ma 300 mln. dolarów długu i się nie martwi, a ja mam się martwić...

21:36, karolulman , obczyzna
Link Komentarze (3) »
czwartek, 09 grudnia 2004
Bistrol

Ano, dziś, celebrując kolejny wolny dzień, wybrałem się do Bristolu. Niezgorsze miasto, niezgorsze. Dużo studentów. Spore dosyć, tzn. około 400 000 mieszkańców, więc centrum tętni życiem i fajnie było przez chwilę znaleźć się w tej atmosferze. Niestety, podobnie jak w Lądku, nie miałem czasu na gruntowne zwiedzanie, a jedynie na spacer po centrum, ale i tak mi się podobało i wiem już, że w razie niemca można szukać mety w Bristolu bo pewnie by się tam dobrze mieszkało. Co prawda za wiele angielskich miast nie widziałem, ale mam nadzieję, że się co do B. nie mylę.

W ogóle studiowanie w Anglii to musi być niezła przygoda, trochę droga, no ale nikt nigdy nie mówił, że ma być łatwo. Zresztą czy studiować czy pracować, wyjazd na pewno daje nowe spojżenie na wiele rzeczy, o ile chce się je dostrzegać, a nie tylko grabić, robić burdy i narzekać, że się ch.. nie chcą polskiego uczyć, czego przykłady już tu niestety zaobserwowaliśmy. A naszych ziomków tu już koło 50 000. Jest grubo. Ale szacunek dla tych, którzy krzewią tu dobry obraz i dobre imię kraju nad Wisłą, bo i tacy się zdarzają. Stanowią mniejszość, ale to już nie ich wina :-( 

A co do respect to...

  

A z autostradami nie jest jednak tak źle, daje się jechać. Człowiek sie tylko zastanawia czy dożyje aż w tym kraju na P. kiedyś będzie chociaż 10 kaemów takiego motorłeja, eeh. No ale tutaj biją murzynów...

22:49, karolulman , obczyzna
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2