Podróż dookola życia. UK Halifax
Kategorie: Wszystkie | obczyzna
RSS
środa, 23 listopada 2005
Bilety
Wczoraj kupiliśmy bilety. Wylatujemy 19 stycznia do Indii.

Czy to może być prawda?

Jeszcze to do mnie za bardzo nie dociera.

Oj będzie się działo!!!
18:14, karolulman
Link Komentarze (3) »
piątek, 18 listopada 2005
Akcja 'półoś'

Wiedziałem, że muszę wymienić, bo stuka i puka. Zwlekałem, odkładałem. W końcu jednak nadszedł ten dzień. Stosowne części nabyłem drogą kupna u jednego ziomka.

Ile za części?

20

Ile by kosztowała wymiana?

40

Tym prostym sposobem moje ręce dziś znów dostały swoją porcję smaru i oleju, a ja mam teraz 'żałobę' pod paznokciami.

Akcja przebiegła pomyślnie.

Czas operacyjny na pierwszą półoś: 2 godziny.

Jako, że praktyka czyni mistrza - czas operacyjny na drugą półoś: 1 godzina.

Jakby auto miało 4 to bym chyba zszedł do kwadransa :-)

A za chwilę znowu do pracy. Przynajmniej mi się ręce odmoczą :-)

18:51, karolulman
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 listopada 2005
A dni w pracy coraz bardziej się dłużą.

Im bliżej do końca tym bardziej się nie chce. Ale spoko, koniec jest bliski i damy radę. Nie ma co dramatyzować.

Nie ma jeszcze koncepcji jak zabrać wszystko co tu mamy do Polski, trochę się tego uzbierało, a RyanAir ma limit 15 kg na bagaż!! Rok czasu, rok pracy i życia, a teraz mamy się zmieścić w 15 kg. Chociaż to chyba nowomodny zwyczaj, żeby gromadzić przedmioty, które do życia wcale nie są niezbędne,  a czasem tylko przeszkadzają. To jest myśl, spakować 15 kg a reszte na śmietnik... Zobaczymy cy się uda.   

Załatwiania teraz będzie sporo. To dobrze. Koniec stagnacji, wreszcie coś się zaczyna dziać.

11 grudnia przylatujemy do Krakowa. Bulek, Ty się szykuj...

W drodze do domu może wpadniemy do Warsa... pozałatwiać różne sprawy, no i do świąt nad morze zjedziemy.

21:09, karolulman
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 listopada 2005
Akcja jest taka...
Jest tak: za miesiąc rzucamy ciepłe posadki w radach nadzorczych, milionowe dochody, służbowe samochody, międzynarodowe rauty, loty klasą biznes. Wracamy do Polski na święta i trochę odpocząć, spotkać się z kim trzeba, a potem rusza projekt Round the World.   
17:09, karolulman
Link Dodaj komentarz »
Klamka
No i klamka zapadła. Na święta jesteśmy w Polszy.
00:25, karolulman
Link Komentarze (2) »
środa, 09 listopada 2005
Pub
Wczoraj byliśmy w prawdziwym, angielskim pubie. Był to lokal jak nazwa wskazuje lokalny, na przedmieściach. Żadnego pozerstwa, żadnych luksusów. Sami lokalesi, wszyscy się znają, przyjazna atmosfera. Zabrała nas tam znajoma z pracy Ulrika z Niemiec. Bardzo przyjemny wieczór okraszony prawdziwymi frytkami domowej roboty, tzn nie jak z McDonalds, ale prawdziwe kartofle, grubociosane mocno przysmażone. Rozmowa w języku polsko-niemiecko-angielskim. O Anglii, Polsce, pracy... Stary, angielski pub z tradycjami.
18:15, karolulman
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 listopada 2005
Guy Fawkes Night

Dziś dzień fajerwerków. 400 lat temu Guy Fawkes wraz ze swoimi ziomkami chciał posłać króla i parlament bezpośrednio do nieba (cóż za zacna idea). Miało temu posłużyć kilkadziesiąt beczek prochu zgromadzonych w budynku parlamentu. Niestety coś poszło nie tak i Guya złapano i zgładzono. Przeszedł jednak do historii i to właśnie dziś ma swój dzień, w którym to co roku wypuszcza się w Anglii więcej fajerwerków niż w Sylwestra. Ponieważ nie ma ustalonej godziny, przez cały wieczór niebo rozbłyska sztucznymi ogniami wszelkiego sortu, rozmiaru, rozmachu. Pamiętam, że w zeszłym roku byłem lekko zdziwiony tymi pokazami. Pojawił się nawet pomysł, że anglicy w swej odmienności świętują nadejście nowego roku 5 listopada. W ich wypadku nie byłoby to niemożliwe...

23:24, karolulman
Link Komentarze (2) »
czwartek, 03 listopada 2005
Lidl a sprawa polska i coś o przeciągach
    W Lidlu można się poczuć naprawdę swojsko. Nie dość, że produkty pochodzą w większości z Germanii, czyli są bliższe naszym podniebieniom to jeszcze obsługa polskojęzyczna i to coraz bardziej liczna. Nie wiem czy wzrost liczebności rodaków ma bezpośredni związek z wynikiem ostatnich wyborów, ale fakt pozostaje faktem.
    Poza tym wczoraj woda z jednego z kaloryferów znalazła ujście na podłogę, a przez nią do pomieszczenia poniżej, więc od wczoraj korzystamy z dobrodziejstwa jakim są grzejniki elektryczne. Znając zapłon gospodarza domu (anioła?) pewnie ten stan utrzyma się jeszcze parę dni. Nie powiem, dziś przyszedł, rozejżał się i powiedział, że przyjdzie jutro.  Może przyjdzie.
    W związku ze spadkiem temperatury dziś zalepiłem taśmą biurową, bezbarwną dwa z czterech okien południowej ściany budynku by rano nie czuć powiewu wiatru na twarzy i nie zmagać się z przeciągiem, który nie jest wcale wynikiem otwartych okien - drzwi. A okna, nowe, nowoczesne, plastikowe - wot angielska technika, nie mówiąc o jakości.
17:43, karolulman
Link Dodaj komentarz »