Podróż dookola życia. UK Halifax
Kategorie: Wszystkie | obczyzna
RSS
poniedziałek, 28 lutego 2005
Błoto rulez

Przez różnicę czasu jutro jest dzisiaj, ale w zasadzie nie ma to większego znaczenia. Wczoraj z racji pięknej pogody wybrałem się przed pracą na tutejsze wzgórza w celu partycypowania w pięknie tutejszego krajobrazu. Uczyniło tak wielu okolicznych mieszkańców, więc na górkach pomimo dującego wiatru ludzi było sporo. Niektórzy próbowali grać w golfa, inni spacerowali, jeszcze inni, korzystając z e swoich żelaznych rumaków fulsaspenszon toczyli walkę z pozostałościami śniegu oraz świeżopowstałego błota, nie tylko pośniegowego. Spotkałem też dwóch śmiałków na sprzęcie, który zyskuje tu coraz większą popularność, i którego najróżniejsze wariacje już podziwiałem. Dość powiedzieć, że tubylcy błota się nie boją, co jest dla mnie obserwacją jak najbardziej pozytywną. Sterylność w ubiorze powinna być zarezerowowana dla miejsc, które tego bezwzględnie wymagają, a przesadna walka o czystość i higienę skutkuje osłabieniem organizmu i rozwojem różnych cywilizacyjnych dysfunkcji. Niech żyje błoto!!!

Bo przecież gdyby nie błoto nie byłoby 4x4 ;-)

   

14:54, karolulman
Link Komentarze (1) »
Pora
już późna więc jutro coś napiszę.
00:52, karolulman
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 lutego 2005
curves
Gdzie wena? Pada śnieg, ale zalega tylko w Cleeve Hill. Na dole nic. Sąsiad ledwo swoim Landkiem daje radę. Przechwalona angielska zima-niezima daje znać o sobie. Ale w głowie już się kotłuje. Mam nadzieję, że będą tego wymierne efekty. Na pewno będą. Power of positive thinking :-)
19:08, karolulman
Link Komentarze (2) »
niedziela, 20 lutego 2005
chillout zone

Dziś bajerka. Sieknę tylko 8 godzinek i woolne :-) aż do wtorku. Napawa mnie to nieukrywaną radością i pozwala z nadzieją patrzyć w przyszłość, która dziś jawi się w różowych  (nomen omen) barwach. Jest na bajerce. Git jest. A może to już odmienne stany świadomości? ;-)

09:33, karolulman
Link Komentarze (3) »
piątek, 18 lutego 2005
Praca-Dom

Praca-dom-praca-dom-praca-dom-praca-dom...

Tak wygląda ten tydzień :-(

Przyszły też nie lepszy.

Chyba dość już mam tej pracy.

Niebo się przejaśnia, a Kazik ryczy swoje.

Krokusy opanowują przydomowy trawnik.

Róża w rozkiwcie. W kolorze prałata...

A za chwilę znowu do robo. Ja niee chcęęę.  

18:55, karolulman
Link Komentarze (9) »
niedziela, 13 lutego 2005
Chwilowo pada śnieg. Mrozu nie ma więc za długo se nie poleży. Chyba dziś pójdę do robo na piechotę żeby delektować się tą śmieszną tu zimą.
10:06, karolulman
Link Komentarze (8) »
sobota, 12 lutego 2005
moni-tor

wczoraj znalazłem. na śmietniku. chodzi jak złoto. z głośnikami i mikrofonem nawet. recykling pełen. i ja na dobrobycie skorzystałem. tylko przewód zasilający trza dokupić bo na razie na pożyczce jade. mała rzecz a cieszy (no może nie taka mała, bo jedna z większych w pokoju :-) 

wczoraj też odbyłem ciekawą rozmowę telefoniczną z niedalekim Londynem. a teraz nie pozostało nic innego jak budować, organizować... 

dobrze jest.

maile też optymistyczne dostaję :-)

20:31, karolulman
Link Komentarze (2) »
środa, 09 lutego 2005
BOURTON-ON-THE-WATER

Zeby bylo optymistycznie :-)

18:35, karolulman
Link Komentarze (6) »
wtorek, 08 lutego 2005
miodzio
Spotkanie z prof. Miodkiem, z sali pada pytanie:
- Panie profesorze, czy forma "p.o.r.a.c.h.u.j.e" jest poprawna?
- W zasadzie tak, ale o ileż zgrabniej zabrzmiałoby: "Już czas, panowie".
12:09, karolulman
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 lutego 2005
Globalizacja

na skalę angielską wygląda tak, że w każdym mieście shoping centre wygląda identycznie. Te same sklepy, te same bary, puby. Wszystko identyko, można oszaleć. Same sieci, korporacje. Różnica jest taka, że w małym mieście jest jeden sklep danej sieci, a w dużym kilka. Szajba. Wczorajsza wizyta w stolicy Walii tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Znaleźć coś niepowtarzalnego w Anglii jest sztuką nielada. Z niepokojem stwierdzam, że do kraj nad Wisłą ta tendencja też juz dotarła i się pogłębia. Inna rzecz, że wszystko robione przez dzieci w chińskich obozach pracy. Czyli znaleźć coś angielskiego też staje się sztuką. Niedługo spotkać Anglika to będzie wielkie święto. Może to już nie Anglia..?

A w Cardiff, jak to w Cardiff. Zamek jest, co prawda postawiony chyba za peerelu, ale jest. Jeden ziomek co się tam na węglu mocno wzbogacił pomyślał czemu by nie postawić średniowiecznego zamku (XX wiek !!!) no i postawił. Aż się nie chce wchodzić, proszę pana. Nie weszliśmy. Muzeum jest duże. Obrazy nawet ładne, niektóre... W architekturze miasta da się zauważyć szkołę kaliningradzką, tyle że oni zabytków nie wyburzali, same się w czasie wojny poniszczyły. No i maja teraz coś z kaliningradzkiego eklektyzmu dzudziestego wieku. Stadion jest, nowoczesny bardzo. Może to komplex Birmingham? Chociaż aż tak źle nie jest jak w B. Momentami nawet całkiem przyjemnie.

Mają ekologiczne taksówki:

   

i ładne kwiatki w parku:

wszak to luty :-) a jak to mówią

Idzie luty, podkuj buty

11:14, karolulman
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2