Podróż dookola życia. UK Halifax
Kategorie: Wszystkie | obczyzna
RSS
niedziela, 29 stycznia 2006
Cyber Cafe

Wypalilem plyte ze zdjeciami. Doslownie  ja bo gosc w cyber cafe ma bardzo mgliste pojecie o komputerach. Teraz probuje cos wrzucic a koles bez krepacji oglada nasze zdjecia i filmiki. Wot "privacy".  Ze zdjeciami nie bedzie latwo. Tu net jakis wolny, poza tym Win98 i tona kurzu w cd-romie.

 

Uff. Na razie tyle udalo sie wrzucic. Moze niedlugo dojde do wprawy, a na pewno naucze sie cierpliwosci :-)

Tagi: Indie
13:52, karolulman
Link Komentarze (4) »

Indyjskie zarcie, ostre jak diabel. Za pierwszym razem myslalem, ze mnie wyniosa. Swoja droga jest do dobry sposob na zwiekszenie sprzedazy napojow wszelkich w lokalu, bo bez nich zgon gwarantowany. Ale jedzenie ogolnie ciekawe i nawet, nawet, pomijajac palenie w gardle. Jeszcze nie mamy go dosc, czyli nie jest zle.  

Ciekawostka. W Polsce ludzie sie opalaja, chodza na solaria, stosuja samoopalacze i inne jakies cuda zeby miec sniada cere, a tu ostatnio widzialem reklame srodka wybielajacego do skory. I pokazany efekt, facet przed kuracja i po. Troche przypominal M. Jacksona, a jaki byl szczesliwy, ze wreszcie pobladl. Co kraj to obyczaj... 

Tagi: Indie
12:40, karolulman
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 stycznia 2006
Jaipur

Siedzimy caly czas w Jaipurze. W Polsce mrozy, a my przeziebieni ;-) Rezydujemy w Evergreen Guesthouse. Miejsce ma klimat, okolo 100 pokoi, sami zagraniczniacy, niska zabudowa na kwadracie a w srodku ogrodek z palmami, kaktusami, fikusami i sam nie wiem czym jeszcze. Jest tez basen, niestety do 28 lutego nieczynny wiec nie skorzystamy. Pokoje maja dosc surowy klimat, cos jak w osrodku zdrowia 20 lat temu, zamykane na klodke :-) Nasz jest sloneczny co jest duza zaleta. W restauracji serwuja nawet mieso i prawie europejskie zarcie w calkiem przystepnych cenach wiec i ruch jest spory. W Jaipurze widzielismy pierwsze indyjskie slonie, chodza po ulicach i wynuszaja pierwszenstwo.

Mieszkamy w jakims kwartale motoryzacyjnym, bo pelno tu warsztatow i sklepow, glownie ze sprzetem audio. Po co komu miejsce w bagazniku skoro mozna tam wsadzic suboofer wielkosci trumny, podwajajac tym samym wartosc auta i jadac slyszec nie tylko klaksony ale i ryk z bagaznika. Sprawa dotyczy glownie samochodow klasy suzuki maruti i matiz wiec nie sa to przelewki.     

Tagi: Indie
12:10, karolulman
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 stycznia 2006
Agra i Jaipur

Bylismy w Agrze dwie noce. Bez stoperow do uszu bysmy nie wyrobili. Zeby zobaczyc Taj Mahal o wschodzie slonca wstalismy o 5:30 co nie bylo latwe po nieprzespanej nocy. Ale bylo warto. Cud to cud i naprawde robi wrazenie. Chyba z 25 lat go budowali, ale naprawde budowla jest niebylejaka. Ogolnie na kazdym kroku nas cos zadziwia. Obejzelismy tez sama Agre z lotu rikszy. Zabytki to oni tu maja grube. Kiedys bylo to niezle imperium.

Dzis nadaje z Jaipuru. Nie myslalem, ze 200 km podrozy moze tak sie odbic na psychice. Najpierw pojawila sie watpliwosc czy autobus, na ktory mielismy kupiony bilet wogole sie pojawi. Szczesliwie przyjechal tylko 1,5 h spozniony. Oczywiscie wysterowali nas w "agencji turystycznej" mowiac, ze autobus jest deluxe, co w tym wypadku oznaczalo jak na nasze oko zwykly autobus, z pasazerami na dachu, plecakiem na kolanach i chyba z 20 hindusow w szoferce kierowcy.  Na siedzenie obok siebie nie bylo najmniejszych szans, dobrze, ze w ogole siedzielismy :-) Po kazdej podrozy autobusem trzeba by chyba przez dwa dni dochodzic do siebie, bo inaczej moze byc zle ze zdrowiem. Wszystko wskazuje wiec na to,  ze zostaniemy w Jaipurze jakis czas.

Acha, ma moze ktos pomysl jak bez zadnego programu zainstalowanego na kompie (w kawiarence) mozna zmniejszyc wielkosc zdjecia, zeby sie nadalo do wrzucenia na strone. Bede wdzieczny za sugestie.

Z tego co udalo nam sie zobaczyc z autobusu  Jaipur to inny klimat niz Delhi i Agra. Jest troche gorek dookola, miasto tez jakby bogatsze (dzis widzialem juz ze dwa mercedesy).

Po miastach ciezko sie poruszac pieszo, raz z racji odleglosci, dwa z racji ciaglego nagabywania przez rikszarzy, sprzedawcow, trzy z racji wzbudzania ogromnego zainteresowania u wszystkich (myle ze tak mogl sie czuc murzyn w Polsce w latach peerelu).

Kasia, mialas racje, ze muze warto bylo wziac, dzieki za podpowiedz.

Pozdro 600

        

Tagi: Indie
15:04, karolulman
Link Komentarze (7) »
sobota, 21 stycznia 2006
Jestesmy w Indiach

Konkretnie w New Delhi. Lot przez Londyn. Pierwszy raz Boeingiem 747 - gruba maszyna, ale w klasie turystycznej miejsca mniej niz w osobowym drugiej klasy.

Pierwszy szok na lotnisku w Delhi. Od razu widac, ze nic nie bedzie tak jak w domu, tak jak w Europie. Pojechalismy do centrum, cos jakby taksowka. Za bardzo nie wiedzielismy dokad powinnismy udezyc najpierw. Gosc zawiozl nas do Tourist Office (jak sie okazuje w Delhi sa takich setki). Pouczani przez wszystkich staralismy sie "nie zawierac znajomosci na ulicy" ale i tak juz pierwszego dnia mielismy wiecej "friendow" i "braderow" w Indiach niz na calym starym kontynencie. Oczywiscie kazdy zapewnial, ze "no money", ze on tylko chce "help ju".

Koniec koncow trafilismy do Vansh Palace Hotel na Paharganju. Miejscowka chyba nienajgorsza, pokoj bez okna, na kiblu wezyk do podmywania (to zamiast papieru :-). Podmywanie tylko lewa reka, prawa jest uzywana w sytuacjach "spolecznych".

Zmiana czasu troche daje nam sie we znaki.

Dzis bylismy w Red Fort. Jechalismy riksza - niezle przezycie, troche stresujace na poczatku no i dupa boli bo strasznie twardo :-)

Przemieszczanie sie dostarcza wielu doznan. Klakson jest chyba najczesciej uzywanym instrumentem w kazdym srodku transportu.

Jutro jedziemy do Agry zobaczyc Taj Mahal, cud swiata.

Jest grubo :-)

Tagi: Indie
15:11, karolulman
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 16 stycznia 2006
Jeszcze 3 dni
i wyjeżdżamy. Póki co spędziliśmy miło czas w mazurskich stronach. Dziś odebrałem chińskie wizy. Robimy plany, zakupy. No i się zastanawiamy jak to będzie. Indie na początek to spore wyzwanie. Wiem jedno: będzie grubo. A czasu coraz mniej i stresik coraz większy.
18:34, karolulman
Link Komentarze (3) »
niedziela, 01 stycznia 2006
Z nowym rokiem nowym krokiem
Wszystkiego najlepszego dla wszystkich na cały 2006 rok.

Pogoda robi co chce, mróz, odwilż, mróz, odwilż, śnieg, odwilż.

Ostatnio trafiłem na stronę Metysówki i mi się stare czasy przypomniały. Było tam parę ładnych wyjazdów. Niesamowite miejsce, niesamowity klimat i chyba pierwsze moje spotkanie z zupełnie innym światem. Fajnie by było się tam jeszcze wybrać, chociaż podobno mają ją zamykać. Nie pierwszy to już raz, ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Szkoda by była wielka.
19:49, karolulman
Link Dodaj komentarz »